Przedstawicielstwo Szkół Zagranicznych PERFECT działa w Polsce od 1992 roku. Jako pierwsi w Polsce zajęliśmy się promowaniem i organizacją wyjazdów do Australii – nasze doświadczenie w tej dziedzinie to już ponad 16 lat.
Dowiedz się więcej
Cztery miesiące spędzone w Australii były dla mnie spełnieniem marzeń. Oz oczarowała mnie swoim pięknem, a Aussie pogodą ducha i stylem bycia. Cairns jest idealnym miejscem do nauki języka. Jest to niewielka miejscowość nad oceanem, w której gromadzi się młodzież z całego świata, by podziwiać Wielką Rafę Koralową i lasy tropikalne...
Czytaj dalej
Jak wiecie, lub nie wiecie, od 2006 r. Polska mogła się szczycić przynależnością do grupy krajów o najmniejszym ryzyku wizowym. W praktyce największą korzyścią z bycia Level 1 Assessment było to, że polski obywatel chcąc ubiegać się np. o wizę studencką deklarował, zaznaczając jedno okienko w aplikacji wizowej, że ma dostęp do wystarczających środków finansowych, żeby zrealizować swój wyjazd. Obywatele innych krajów, jak np. Czechy, czy Rosja, musieli (i wciąż muszą), pokazywać wyciągi bankowe i udowadniać jak wygląda ich płynność finansowa (Polacy do 2006 r. też tak musieli robić).
Polacy mogli więc czuć się wyjątkowo, gdyż jedno odhaczenie w okienku formularza załatwiało sprawę. Sielanka skończyła się jednak 01.11.2011 r, kiedy to światło dzienne ujrzała nowa inicjatywa Urzędu Emigracyjnego w Australii o nazwie GTE (Genuine Temporary Entrant).
Od grudnia 2011 każda nowa aplikacja musi przejść przez wymogi GTE, co w praktyce oznacza, że aplikant musi udowodnić, że jest "idealnym kandydatem do wizy". Pod przykrywką pytań dotyczących wcześniejszego zatrudnienia i edukacji, tak naprawdę Australii zależy na tym, żeby o wizy starali się jedynie najbogatsi, którzy potrafią wykazać 1800 A$ na każdy miesiąc planowanego pobytu. Niby nic wielkiego, a jednak. Po opłaceniu wszystkich kosztów związanych z organizacj ą wyjazdu np. na rok, rzadko komu zostaje na koncie... ponad 20.000 A$, które dobrze byloby Australii pokazać.
Można byłoby zapytać : po co trzeba pokazać aż tyle? Przecież można legalnie pracować i spokojnie się utrzymać? Przecież wciąż jesteśmy krajem o najniższym ryzyku wykroczeń na terenie Australii? Odpowiedź brzmi - NIE MAMY ZIELONEGO POJĘCIA, co Australii strzeliło do głowy, ale fakt jest faktem - program działa, ma się dobrze i niestety znacznie utrudnia procesy wizowe naszych obywateli. Możemy liczyć jednak na to, że wspólnymi siłami przejdziemy przez nowe procedury i że ich obowiązywanie nie będzie trwało wiecznie.
Jeśli macie pytania co nowych uwarunkowań wizowych, pozostajemy do dyspozycji. Pamiętajcie, że nie ma rzeczy niemożliwych i póki co nie mamy odmów wizowych, więc głowa do góry. Dzięki ponad 17-letniemu doświadczeniu potrafimy skutecznie przygotować aplikację wizową i odpowiednio reagować na wymagania urzędu imigracyjnego. Artykuł ten ma jedynie Wam uświadomić, że tak lekko jak było z uzyskaniem wizy, przez pewien czas na pewno nie będzie.